<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Pamitnik nauczycielki"> 
<author_1=Maria Zawilec>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="5">
<date=1953-05-11>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Rodzice te nie przyjli mnie ciepo. Dzi si temu nie dziwi, bo wiem, e widzieli we mnie kogo, kto ich pozbawi pomocy w pracy  i to z tak mao wanego powodu jak nauka! Jeden z chopw powiedzia mi dosownie tak: Mj dziadek nie umia pisa ani czyta, a przecie przey 90 lat. Mj ojciec take nie umia pisa ani czyta, a umar nie z tego, tylko kiedy spad po pijanemu z wozu i zabi si. Ja nie czytam i nie pisz  i jako yj zdrw do tej pory. Na co wic mj chopak ma si uczy? Organist nie bdzie, ani sotysem  zreszt nasz sotys nie pisze, tylko czyta  i to drukowane! Co mu przyjdzie z tych lekcji? Trzy lata zmarnuje, pniej pjdzie ze szkoy do roboty i wszystko zapomni. Strata czasu tylko!
Opinia caej wsi o owej stracie czasu bya podobna. W gbi ducha i ja musz przyzna czciowo chopom racj. Taka szkoa, taka nauka nie rozwizuje sprawy analfabetyzmu, nie prowadzi do owiaty szerokiej, oglnej, powszechnej. Powinnimy da mono nauki wszystkim dzieciom i to w cigu siedmiu lat tak, aby si nauczyy czyta i pisa, rachowa i myle i nie zapomniay potem swych umiejtnoci Wreszcie trzeba da wiejskim dzieciom mono chodzenia do szk rednich. W dzisiejszych czasach, w czasach Polski mocarstwowej mogoby si zdawa, e jest to osigalne... A jednak...
Czwartek
Creczka moich gospodarzy Magosia od dwch dni choruje; jest caa rozpalona i zanosi si kaszlem. O lekarzu oczywicie nie ma mowy. Do miasteczka daleko, honorarium lekarza wysokie. Dziecko musi samo wyzdrowie, albo...
Zajrzaam dzi do swojej maej uczennicy. W izbie byo tak ciemno, e nikogo nie mogam dostrzec.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
